Album: Ciepło/Zimno.
Data premiery: 5 września 2012.
Ostatnio utonęłam prawie że po uszy w muzyce popowej (której przecież podobno nie lubię!) i zupełnie zapomniałam o dobrych, polskich, rockowych zespołach. Album "Ciepło/Zimno" happysadu czekał na mnie od września 2012. Pamiętam, że wyczekiwałam jego premiery, a potem zupełnie o nim zapomniałam, przepadł na kilka miesięcy, ale na szczęście w porę się odnalazł. Wpadł na sam raz w środek kwietnia*, na wiosnę mam happysadowy humor.
Których tytułów zdecydowanie warto posłuchać?
Na pewno pierwszych trzech, omijając "Ciepło/Zimno". Są to moje ulubione. Zaczynając od "Wpuść mnie", przez "Bez Znieczulenia", aż po "Nie będziem płakać".
"Wpuść mnie" jest chyba najbardziej popularnym utworem z tej płyty, ale być może się mylę - stwierdzam tylko po ilości udostępnień na mojej tablicy. Piosenka ta ma chyba najbardziej chwytliwą melodię z wszystkich na płycie. No i ten sympatyczny refren, ciężko wyrzucić z głowy momentami upierdliwe "wpuuuuuuść mnie, na całe miasto, z całych siiiiiiiiiiił". Nie ukrywam, uwielbiam ją wystukiwać gdzieś długopisem, nucić, śpiewać, ale ostrzegam Was, podejrzliwe spojrzenia innych są nieuniknione.
"Bez Znieczulenia" mnie urzekło swoim typowym, happysadowym klimatem i tekstem, prostym, ale niebanalnym; wcale nie wyjątkowo oryginalnym, ale wyszukanym i wyjątkowym. Mój ulubiony fragment to chyba sam początek, "Hej ja przed tobą się rozbieram/Zrzucam zmięte brudne myśli/I przed tobą umieram/Chore serce otwieram/Bez znieczulenia". Często używam słów, że piosenka/film/whatever ma w sobie 'to coś'. Sama nadal nie jestem pewna do końca, co to może oznaczać, ale jestem pewna, że "Bez Znieczulenia" zdecydowanie ma 'to' w sobie. Poza tym, podobnie jak "Wpuść mnie" ma chwytliwy wers, którego trudno będzie się pozbyć, jeśli już raz się zaśpiewa. O który mi chodzi - nie zdradzę, jeśli ktoś chce wiedzieć, to niech posłucha, choć raz!
"Nie będziem płakać" należy do tych utworów bardziej smutnych i melancholijnych. Tylko tutaj możemy usłyszeć wraz z zespołem śpiew kobiecy, wraz z happysadem występuje Marcelina. Nie wiem kim jest, po raz pierwszy zetknęłam się z nią właśnie w tej piosence. Wypada całkiem dobrze, ale nie dość dobrze na tle Quki. Utwór mówi o miłości, a raczej o tym, że wcale nie będzie źle bez niej. O tym, że "Nie będziem płakać/Nie będziem biadać/Nie będziem na życie targać się". Podoba mi się, ale nie mogę słuchać jej zbyt długo - melancholia bijąca z nut po czasie udziela się też i słuchaczowi.
Kolejne piosenki, które zaliczam do tych najlepszych, to "Niezapowiedziana", "Wszystko co złe" i troszkę mniej, ale nadal zasługująca na miano niemalże doskonałej - "Nic nie zmieniać"
Swoją przygodę z "Ciepło/Zimno" zaczęłam z tytułami wymienionymi wyżej, byłam bardzo zadowolona, bo dokładnie tego oczekiwałam od happysadu. Porządnego kawałka dobrych tekstów, jeszcze lepszego wokalu i świetnej aranżacji. Jednakże, im dalej wgłąb płyty, tym gorzej. "Most na krzywej" jest do zniesienia, nawet czasem odsłucham z własnej woli, ale nie ma w sobie nic niezwykłego; za to "Na ślinę" czy "Poznańskiego" nie trawię.
Nie żałuję, że nie kupiłam płyty w oryginale, chyba niestety nie warto. Znalazłam na niej tylko trzy wspaniałe piosenki, cztery takie sobie, reszta jest niestety jak dla mnie totalnym niewypałem. Trochę mi przykro, że album nie jest cały nagrany w klimacie takim samym jak początkowe piosenki, wtedy nie miałabym na co narzekać. Mimo wszystko, czekam na następną płytę.
*Tak, post był pisany miesiąc temu, dokładnie 15 kwietnia. Jakoś tak nie miałam pomysłu na zakończenie i leżał sobie dość długo nieruszany.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz