Reżyseria: Saul Dibb
Gatunek: Kostiumowy, dramat historyczny
Która z małych dziewczynek nie marzy, by być księżniczką? Bo przecież one są takie piękne (zwłaszcza te disneyowskie), zawsze idealnie ubrane, kochane i oczywiście z przystojnym, dobrodusznym i romantycznym księciem u boku. Wprost proporcjonalnie z wiedzą historyczną, dziewczynki uświadamiają sobie, że życie dziedziczek tronu wcale nie wygląda tak kolorowo. Zresztą nie tylko w szkolnych ławkach są o tym uświadamiane, ale także na sali kinowej, jeśli tylko wybiorą się na film pokroju "Księżnej" (który co prawda o księżniczce nie opowiada, ale kto by się zagłębiał w te koniugacje w rodzinie królewskiej?).
Historia rozgrywa się w XVIII-wiecznej Anglii. Młoda Georgiana wychodzi za mąż za księcia Devonshire. Z początku zachwycona bogactwami, projektuje zachwycające suknie, staje się ikoną stylu i ideałem kobiety dla całego Londynu. Wieczorami natomiast wraz z mężem stara się o potomka. Z biegiem lat jednak zaczynają się problemy. Kobieta raz po razie rodzi dziewczynki, mąż okazuje się zimnym draniem, który bez krępacji sprowadza kolejne kochanki do domu, a Georgiana stara się usilnie wmówić sobie i otoczeniu, że nic się nie dzieje. W między czasie odnawia kontakt z miłością swojej młodości.
Zalety
Kostiumy! Wielkie brawa dla Michaela O'Connora i sztabu charakteryzatorów, bo chociaż co do filmu zdania są podzielone, nie ma żadnych wątpliwości, że stroje są piękne i bardzo "tamtejsze". Również dekoracje, zdjęcia i budowle są idealnie dobrane do czasu akcji filmu, a co za tym idzie, piękne. "Księżna" to wizualne cudo, uczta dla oczu...
I uszu! Całości pięknej kompozycji dopełnia muzyka autorstwa Rachel Portman. Jeden z moich ulubionych soundtracków filmów kostiumowych (do których muzyka przecież zawsze musi być specyficzna).
Zapowiadało się bardzo dobrze. Postać Georgiany Covendish jest jedną z najbardziej fascynujących postaci żeńskich w historii Anglii. Saul Dibb (reżyser) przedstawia nam również realia ówczesnej Anglii, czyli czasów, kiedy tradycjonalizm górował nad nowatorstwem myśli. Za to duży plus.
Słyszałam wiele opinii, że "Księżna" jest nudna. Jestem innego zdania. Może nie jest to film pełen akcji, ale jest naprawdę ciekawym i bogatym w ładunek emocjonalny dramatem. Może i fabuła jest trochę banalna, ale jestem w stanie to wybaczyć, gdyż duża jej część przedstawia prawdziwe losy księżnej. Oglądałam z ciekawością, a w pewnym momencie nawet przestałam wymieniać się uwagami z moją siostrą, bo zainteresowana dalszym rozwojem wydarzeń wpatrywałam się w ekran.
W główną postać wcieliła się co prawda Keira Khnightley, ale moją uwagę skradł zdecydowanie Ralph Fiennes, który świetnie wykreował postać bezdusznego (a może nie tak do końca?) księcia. Z jednej strony zupełnie wybrany ze współczucia, zadowala jedynie swoje potrzeby, ale z drugiej zaś wrażliwy mężczyzna, świadomy swojej podłości i gotów przepraszać za grzechy. Fascynująca postać, która do ostatniej sceny pozostaje zagadką.
Podsumowując, warto obejrzeć. Ciężko powiedzieć o "Księżnej", że jest filmem dobrym, ale równie ciężko orzec, czy jest tak zupełnie filmem złym. Wzrusza, pobudza emocje, ciekawi i zadziwia (bardziej formą niż treścią), czyli spełnia wszystkie cechy, których oczekuje się od dramatu kostiumowego.
I uszu! Całości pięknej kompozycji dopełnia muzyka autorstwa Rachel Portman. Jeden z moich ulubionych soundtracków filmów kostiumowych (do których muzyka przecież zawsze musi być specyficzna).
Zapowiadało się bardzo dobrze. Postać Georgiany Covendish jest jedną z najbardziej fascynujących postaci żeńskich w historii Anglii. Saul Dibb (reżyser) przedstawia nam również realia ówczesnej Anglii, czyli czasów, kiedy tradycjonalizm górował nad nowatorstwem myśli. Za to duży plus.
Słyszałam wiele opinii, że "Księżna" jest nudna. Jestem innego zdania. Może nie jest to film pełen akcji, ale jest naprawdę ciekawym i bogatym w ładunek emocjonalny dramatem. Może i fabuła jest trochę banalna, ale jestem w stanie to wybaczyć, gdyż duża jej część przedstawia prawdziwe losy księżnej. Oglądałam z ciekawością, a w pewnym momencie nawet przestałam wymieniać się uwagami z moją siostrą, bo zainteresowana dalszym rozwojem wydarzeń wpatrywałam się w ekran.
W główną postać wcieliła się co prawda Keira Khnightley, ale moją uwagę skradł zdecydowanie Ralph Fiennes, który świetnie wykreował postać bezdusznego (a może nie tak do końca?) księcia. Z jednej strony zupełnie wybrany ze współczucia, zadowala jedynie swoje potrzeby, ale z drugiej zaś wrażliwy mężczyzna, świadomy swojej podłości i gotów przepraszać za grzechy. Fascynująca postać, która do ostatniej sceny pozostaje zagadką.
Wady
| Oto prawdziwa Georgiana |
Jeśli już o aktorstwie mowa, wróćmy do głównej postaci. Chociaż Keira jest posiadaczką ponadprzeciętnej urody, to jej gra pozostawia wiele do życzenia. Pewnie gdyby to był pierwszy film, w jakim ją widzę, uznałabym, że wypadła naprawdę nieźle. Niestety, zarówno Georgiana, jak i Elizabeth Swann, Elizabeth Bennet, Sabina Spielrein czy Anna Karenina to dla mnie ta sama postać. Nie aktorkę, a film przyszło mi jednak oceniać, a Keira w filmach kostiumowych czuje się, jak ryba w wodzie.
Historia przedstawiona w filmie nie wykracza poza wiedzę z Wikipedii. Wiem, że nie jest to film biograficzny, ale jeśli reżyser zagłębiłby się bardziej w życie księżny Devonshire, na pewno dużo by na tym zyskał.
Slogan, którym "Księżnę" reklamowano, głosi: "Niezwykła opowieść o zakamarkach kobiecej duszy". Problem jest tylko taki, że o duszy było tam w sumie niewiele. Chociaż Dibb wyraźnie chciał pokazać uczucia, towarzyszące księżnej (o czym świadczą częste zbliżenia na twarz, kiedy Keira popisowo robi swój słynny grymas) to moim zdaniem wciąż ukazuje jedynie powierzchownie
jej życiorys.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz